NOTOWAĆ I STRESZCZAĆ CZ. II

Robieniu notatek z książki słusznie zarzuca się, że nadto często staje się prawie bezmyślnym przepisywaniem ważniejszych ustępów. Celowe jest natomiast streszczanie własnymi słowami. Pisze o tym W. Lutosławski:

W siedem semestrów ukończyłem wydział chemiczny uniwersytetu, pomimo dwóch spędzonych w podróży i trzech semestrów spędzonych na politechnice. Miałem więc jeden semestr zaoszczędzony na normalnych czterech latach, potrzebnych zwykle dla ukończenia jakiegokolwiek wydziału na uniwersytecie. Osiągnąłem ten wynik za pomocą własnej metody, którą sam sobie wymyśliłem i która mi dobrze służyła przy wszystkich dalszych egzaminach. Brałem podręcznik, którego treść stanowić miała przedmiot egzaminu, i sporządzałem streszczenie w małym kajeciku usiłując najkrócej wyrazić to, co najważniejsze, podkreślając zdania i poszczególne nawet wyrazy w zdaniach raz, dwa, trzy lub cztery razy, zależnie od ich doniosłości. To streszczenie, którego jedna karta rękopisu odpowiadała 5-10 stronicom druku, codziennie odczytywałem, w miarę jak się dalej posuwałem w czytaniu podręcznika. Gdy ukończyłem czytanie i streszczenie, robiłem jeszcze ściślejszy skrót bardzo kaligraficzny, wyróżniając pismem i podkreśleniami całą hierarchię doniosłości szczegółów tak, aby jedna karta nowego rękopisu odpowiadała 20-40 stronicom druku podręcznika. W ten sposób wyróżniając to, co najważniejsze, uprzytomniłem sobie wszystko, com w podręczniku przeczytał, i całość była trwale przyswojona, a przed ‘ egzaminem wystarczało przejrzeć drugi skrót, aby mieć pewność, że nic ważnego nie uszło uwagi (…)1

Streszczanie należy do klasycznych szkolnych sposobów zapamiętywania i szkoda, że tak rzadko stosuje się je poza szkołą. Odtwarzanie materiału własnymi słowami jest pożyteczne już choćby z tego względu, że podczas czytania motywacja zapamiętania jest dodatkowo wzmocniona bliskim celem – streszczeniem. Ponadto streszczając rozwijamy dużą aktywność umysłową: staramy się ustalić, co w danym materiale jest najistotniejsze, zwracamy uwagę na konstrukcję tekstu, szukamy odpowiednich słów i własnych zwrotów koniecznych dla lapidarnego wyrażania myśli.

Większą wartość ma streszczenie dokonane bez stałego zaglądania do tekstu, następnie jednak porównane z tekstem dla sprawdzenia, czy nic ważnego w streszczeniu nie opuszczono. A czy nie lepiej’ uczyć się ze streszczenia przygotowanego przez kogoś innego?

Stanowczo nie. Streszczanie jest zbyt dobrym ćwiczeniem. A przy tym nie znając oryginału, nie potrafimy rozwinąć streszczenia. Niejeden „oblany” egzamin wynikł stąd, że student wykuł się tylko z jakiegoś „bryka”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *